Przed Wami niezwykła historia o elfie i goblinie.
Zabójstwo Brangwina Kąkola to błyskotliwa, pełna akcji i czarnego humoru opowieść o misji pokojowej, która od pierwszej strony pachnie katastrofą.
Elfi historyk Brangwin Kąkol przybywa do królestwa goblinów z bezcennym klejnotem (symbolem pojednania między odwiecznymi wrogami). Oficjalnie chodzi o pokój. Nieoficjalnie… o wywiad.
Jego przewodnikiem zostaje gobliński archiwista Werfel. Łagodny, pokojowo nastawiony goblin, który pragnie pokazać swój naród od jak najlepszej strony. I tu zaczyna się to, co w tej książce najlepsze.
Historia o uprzedzeniach. O tym, jak bardzo patrzymy na świat przez filtr własnych lęków i propagandy. O tym, że ta sama sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej z dwóch stron, bo przecież każdy medal ma dwie strony.
Najmocniejszym i zarazem najfajniejszym elementem książki jest konstrukcja narracji. Ilustracje, które pokazują tajne raporty Brangwina wysyłane do elfiego wywiadu. Tekst z kolei to obiektywna relacja Werfla.
Dwie wersje wydarzeń.
Dwa światy.
Dwie prawdy.
Efekt? Opowieść, która momentami przypomina najlepsze to co pamiętamy z książek Terry’ego Pratchetta. Forma lekka, ale celna i niepokojąco aktualna.
To fantasy, które nie traktuje czytelnika protekcjonalnie. Jest zabawne, dynamiczne, miejscami groteskowe, ale pod warstwą humoru kryje się bardzo poważna refleksja o polityce, manipulacji, podziałach.
A zakończenie? Sami musicie ocenić.
To książka, która bawi, wciąga i daje do myślenia. I właśnie bardzo się cieszymy, że mogliśmy ją przeczytać.
